Wczytuję dane...

Wyjście z dziećmi do sklepu nie musi być koszmarem

Wyjście z dziećmi do sklepu nie musi być koszmarem

wyjscie-z-dziecmi-multixshop-blog


Znasz to powiedzenie, że jesteś matką, jeśli rodzinne wakacje wydają się ciężką pracą, a samotne wyjście do supermarketu jest jak wakacje? Ach, ten swobodny spacer między półkami, bez ciągnięcia za rękaw co pięć kroków, bez chóru zawodzącego pieśń: “Mamaaaaa! Kuuuup mi tooo!”. 

Pomarzyć - dobra rzecz.

zakupy-bez-dzieci-mem


Co jednak zrobić, gdy musisz iść do supermarketu ze swoim potomstwem? Nie martw się na zapas; podpowiemy ci, jak przy odrobinie planowania możesz zminimalizować ilość narzekań, jęków i histerii. U dzieci, oczywiście. 

 
1. Zabawka twoim sprzymierzeńcem

Wiesz jak to jest. Dziecko chce wziąć ze sobą ulubioną zabawkę, ty mówisz: nie! Bo pamiętasz bardzo dobrze poszukiwania i latanie między półkami przy wtórze ryku, kiedy zabawka się zgubiła. Oraz noszenie jej, gdy dziecko się zmęczyło. A jednak to ulubione autko czy lalka może ci się przydać. 

Stanie w kolejce nie należy do ulubionych czynności ani twoich, ani twojego dziecka. Ty jeszcze możesz zabijać czas obserwując, co wykładają na taśmę inni ludzie, albo czytając tytuły krzyczące ze znajdujących się koło kas gazet. A maluch mający bliżej do ziemi, może podziwiać tylko wątpliwej urody widoki podłogi i ludzkich butów. Doprowadzony do ostateczności nudą i zmęczeniem, zapewne zapragnie rozładować negatywne uczucia:


a) rykiem
b) bieganiem po sklepie
c) marudzeniem
d) domaganiem się twojego telefonu.

Niepotrzebne skreślić.

Wszystko to może wyglądać inaczej, jeśli pozwolisz mu wziąć ze sobą zabawkę. A jeszcze lepiej - weź jedną sama, i podaj mu w momencie, gdy staniecie w kolejce. Jeśli dziecko zajmie się zabawą i zabije kolejkową nudę, to warto w imię ciszy i spokoju nawet ponieść mu tę maskotkę czy autko z powrotem do domu. Aha - elektryczne i głośne zabawki odpadają. Nie chcesz chyba, w imię własnego spokoju, narazić się na gniew pozbawionych go współkolejkowiczów.


2. Pokonaj “małego głoda” i trenuj konsekwencję 

Ustawianie najbardzej kolorowych, dziecięcych produktów oraz słodyczy na niższych półkach, to stara sztuczka supermarketów. Znajdują się wtedy akurat na wysokości wzroku maluchów. Ileż to razy życzyłaś wszystkiego co najgorsze osobie, która umieszcza zabawki i słodycze tuż koło kas w taki sposób, że nie da się ich ominąć? 

Da się jednak w prosty sposób ograniczyć przynajmniej wydatek na słodycze i przekąski. Po prostu na zakupy wybieraj się niedługo po posiłku. Głodne i zmęczone dzieci rozpaczliwiej domagają się słodkiego pożywienia, niż te, które się przed wyjściem najadły.


Możesz też obiecać im na początku wyprawy kupno czegoś słodkiego dopiero przy kasie, ale tylko pod warunkiem, że będą się odpowiednio zachowywać. Bądź przy tym konsekwentna, nawet jeśli batoniki kuszą nie tylko dzieci, ale i ciebie.

Inna opcja to umówienie się z góry na inną nagrodę za dobre zachowanie, ale tu trzeba od razu wyznaczyć granicę. Jeśli umowa opiewała na jedną zabawkę - jedną dziecko dostanie i powstrzymaj pokusę, aby kupić ich więcej. W ten sposób nie tylko ćwiczysz się w trudnej sztuce rodzicielskiej konsekwencji, ale i uczysz swoje pociechy dotrzymywania słowa. 

3. Lekcja oszczędności i matematyki w jednym


Dzieci uwielbiają wydawać pieniądze rodziców. Co jednak, gdy muszą wydać swoje własne? 


Przed wyprawą do supermarketu wręcz dzieciom po drobnej sumie. Wytłumacz, że mogą sobie za to coś kupić, ale w zamian nic dziś nie żądają od ciebie. Na pewno będą zachwycone takim rozwiązaniem - poczują się traktowane serio.


Wspomóż je poradą, jeśli trzeba, ale spróbuj nie wtrącać się do ich wyborów. Jeśli kupią coś, czego będą potem żałować, nauczy je to na przyszłość lepszego rozporządzania pieniędzmi. Nie musisz się jednak zbytnio obawiać. Dzieci są często sprytniejsze niż myślimy i gdy mają wydać własny kapitał, zastanawiają się porządnie nad tym, czego naprawdę chcą. Nie trzeba chyba wspominać, że takie zakupy to świetna okazja do lekcji matematyki w praktyce? 

kaczor-donald-liczy-pieniadze
Zakupy z dziećmi nie muszą być koszmarem. Przy odrobinie planowania i wyobraźni mogą zmienić się w praktyczne, życiowe lekcje. Próbuj też zaangażować maluchy - te piszące, lub chociaż rysujące, mogą pomóc ci zrobić listę zakupów jeszcze przed wyjściem z domu. W sklepie proś je czasem o podanie czegoś, o włożenie produktu do koszyka itd.

W ten sposób zajmiesz je, dasz im mniej szans na dzikie bieganie, a także sprawisz, że poczują się pomocne. Przecież dzieci uwielbiają być brane na serio i pomagać. I nawet, jeśli ich “pomoc” nieco wydłużyła czas spędzony w sklepie, nie zapomnij ich potem pochwalić. Na razie nie jest lekko, ale być może w ten sposób wychowasz sobie sprawnych pomocników na niedaleką przyszłość. 


Grafikę pobrano z: www.unsplash.com www.tenor.com